Gdy Stany Zjednoczone obchodzą 250 lat swego istnienia, wydaje się słuszne, by przypadające na 13 sierpnia wspomnienie bł. Michaela McGivneya świętować radośnie i pobożnie. Najstarszy syn irlandzkich imigrantów, Michael McGivney, był dumnym Amerykaninem w pierwszym pokoleniu, a ideały wolności i sprawiedliwości w kraju pełnym możliwości były bliskie jego sercu. Gdy wraz z kilkoma zdecydowanymi mężczyznami założył w New Haven w Connecticut Rycerzy Kolumba, nie zamierzał chronić ani promować imigranckich korzeni założycieli. Nowe stowarzyszenie pomocy bratniej nie zakładało, że będzie spoglądać na Starym Kontynent w poszukiwaniu inspiracji. Miały nią być amerykańska tożsamość i działalność, praktykowanie i wyrażanie katolickiej wiary w kraju wolności religijnej.
Gdy Stany Zjednoczone obchodzą 250 lat swego istnienia, wydaje się słuszne, by przypadające na 13 sierpnia wspomnienie bł. Michaela McGivneya świętować radośnie i pobożnie. Najstarszy syn irlandzkich imigrantów, Michael McGivney, był dumnym Amerykaninem w pierwszym pokoleniu, a ideały wolności i sprawiedliwości w kraju pełnym możliwości były bliskie jego sercu.
Gdy w 1997 roku rozpoczęto proces kanonizacyjny ks. McGivneya, w Stanach Zjednoczonych nie było wielu kandydatów na ołtarze. Dziś spraw jest więcej – dotyczą szerokiego grona kapłanów, osób duchownych i świeckich, zarówno młodych, jak i starszych.
Schyłek XIX wieku był okresem dynamicznej industrializacji w świecie zachodnim, która odmieniła rzeczywistość społeczną. Ludzie opuszczali wsie oraz porzucali rolę, by rozpocząć życie w zatłoczonych miastach i podjąć zatrudnienie w fabrykach. Papież Leon XIII odpowiedział na te zmiany w 1891 roku swoją przełomową encykliką Rerum novarum (Rzeczy nowych), która pokazała Kościołowi zupełnie nową drogę podejmowania kwestii społecznych.
W tym roku, 31 października, minęło pięć lat od beatyfikacji ks. McGivneya – co to były za lata! Od Mszy Świętej beatyfikacyjnej odprawionej w katedrze św. Józefa w Hartford w stanie Connecticut otrzymaliśmy wiele świadectw o łaskach, jakie wydarzyły się za wstawiennictwem bł. Michaela McGivneya.
W ciągu pięciu lat, które upłynęły od beatyfikacji ks. Michaela McGivneya, zaszły istotne zmiany w życiu Kościoła. Na szczeblu diecezjalnym dokonano połączenia wszystkich parafii w New Haven w stanie Connecticut w jedną, parafię bł. ks. Michaela McGivneya, pierwszą na świecie noszącą imię Założyciela. W Kościele powszechnym opłakiwaliśmy w kwietniu śmierć papieża Franciszka, a w maju radowaliśmy się z wyboru jego następcy.
Świat z zaskoczeniem i ekscytacją przyjął wiadomość, że kardynał pochodzący ze Stanów Zjednoczonych został pierwszym Amerykaninem wybranym na Stolicę Piotrową i przyjął imię Leon XIV. Zwracając uwagę na historyczny charakter tego konklawe, Najwyższy Rycerz Patrick Kelly napisał w swoim oświadczeniu: „Wierność Ojcu Świętemu wyróżniała Rycerzy Kolumba od momentu założenia naszego Zakonu w 1882 roku przez błogosławionego Michaela McGivneya.
„Duszpasterz Ameryki” – tak określił ks. Mi¬chaela McGivneya kard. Timothy Dolan, metropolita Nowego Jorku, który 22 lutego prze¬wodniczył uroczystości odsłonięcia i poświęcenia mierzącej prawie 190 cm figury błogosławionego kapłana w katedrze św. Patryka, którą kardynał określił z kolei mianem „kościoła parafialnego Ame¬ryki”. W tym wydarzeniu uczestniczyli również Naj¬wyższy Kapelan abp William Lori, Najwyższy Rycerz Patrick Kelly oraz dwoje krewnych ks. McGivneya: John Walshe i Margaret Ransom.