Obrońca chrześcijańskiej rodziny

Posłany by służyć młodzieży, ks. McGivney z kolei „posyłał” młodych mężczyzn znajdujących się pod jego wpływem i przewodnictwem w świat, aby stali się dobrymi mężami i ojcami, prawdziwymi rycerzami dla Boga i ojczyzny.

Jego praca z młodzieżą stanowiła etap w formacji mocnej katolickiej rodziny. Jego oddanie służenia ideałowi chrześcijańskiej męskości, które tak jasno uwidoczniło się w założeniu Rycerzy Kolumba, nigdy nie przyćmiło ostatecznego celu, którym była obrona dobra całej rodziny. Zaledwie kilka lat po powstaniu Zakonu, ks. McGivney zaczął ograniczać czas, który poświęcał Rycerzom, by mieć go więcej dla reszty swoich parafian.

Mimo że koncentrował się na konkretnym zadaniu, nigdy nie tracił z oczu ostatecznego celu: aby otoczyć troską i wzmocnić rodziny chrześcijańskie.

W pewnym sensie, założenie Rycerzy Kolumba było raczej środkiem niż celem: środkiem do umocnienia mężów i ojców, aby oni z kolei mogli umocnić w wierze swoje rodziny i zapewnić im byt materialny.

Fragment kazania, które ks. McGivney wygłosił w 1884 roku ukazał się w New Haven Observer. Świadczy on o tym, że ks. McGivney uważał politykę za środek do budowy lepszego społeczeństwa.

„Moi przyjaciele”, powiedział ks. McGivney swoim parafianom, „kampania polityczna zbliża się ku końcowi i nadszedł czas, by zdecydować który z licznych kandydatów na prezydenta powinien otrzymać wasz głos. Głosując powinniście dobrze rozważyć odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym obywatelu tego wolnego rządu. Niech ani gładkie, nęcące słowa nieuczciwych polityków, ani uwodzicielski dolar nie zwiedzie was nawet o milimetr z właściwej drogi. Głosujcie nie tak, jak chcą tego inni, ale raczej jak mężowie, którym na sercu leży dobro ojczyzny. Głosujcie zgodnie ze swoim sumieniem”.